U ŹRÓDŁA

ŁASKI

 

DIECEZJALNE

FORUM

DUSZPASTERSKIE

 

Header

Czy istnieje bezwarunkowa miłość…?

…Odpowiedzi bywają różne. Od pełnego zachwytu potwierdzenia, aż po wypowiedziane ze łzami złości zaprzeczenie. Wydaje się, że dziś wszystko, absolutnie wszystko jest za coś. Kocham, bo ty mnie kochasz. Pomagam Ci, bo kiedyś będę potrzebował twojej pomocy. Jestem z tobą, bo aktualnie jest mi przy tobie dobrze. Doceniam, że mogę się przy tobie rozwijać. Mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Wtedy przesiewa się grono osób, którym na tobie zależy. Niby wszystko jest za coś… a jednak bezwarunkowa miłość króluje. Za każdym największym zbrodniarzem stoi matka, która bez chwili zastanowienia oddałaby obie nerki i serce za swoje dziecko. Nawet jeśli dorosłe dziecko przynosi wstyd i hańbi nazwisko – ojciec nie przestanie go kochać. Cierpi i… kocha. Popatrz na tę miłość… z perspektywy dziecka. Dla niego jest ona tak oczywista, jak każdy kolejny dzień, który przecież musi się obudzić. Jest pewna, jak obiad przygotowany każdego dnia. Prawdziwa, jak miejsce pod dachem rodziców. Jest pewnością, że rodzic jest pierwszym i jedynym centrum pomocy, niezależnie od problemu.

Nawet jeśli nie ma teraz czasu, nie ma innej ostatecznej instancji. Bywają inni pomocnicy. Bywają – ale ta bezinteresowna rodzicielska miłość trwa. Niezależnie od okoliczności, wewnętrznych rozterek – trwa. Dziecko nie pyta, czy może prosić – prosi. Oczekuje rzeczy i pomocy, nie zastanawiając się, czy jest to wolą rodziców. Gdy dorośnie, popatrzy na to z zupełnie nowej perspektywy. Dziecko cieszy się czasem rodziców i oczekuje go więcej. Niektóre z prezentów przyjmuje jako oczywiste, z innych cieszy się jak… dziecko. Patrzy na tę miłość bardzo prosto – ona po prostu jest! Wypełnia cały dzień dziecka, każdą jego potrzebę. Dziecko w niej porusza się, żyje. Dla dziecka rodzice są wszechobecni, wszechwiedzący i wszechmocni. Dlaczego? Tylko ich jest pewne – ich bezwarunkowej miłości, którą z czasem coraz bardziej będzie odkrywać.

Co o tym myślisz? Piękne… Ale świat taki prosty nie jest! Może czujesz, że tęsknisz za taką miłością, bo nie miałeś w życiu tyle szczęścia… Może czytasz to jak bajkę – zbyt piękną, by była prawdziwa. Przecież nie ma ideałów. Taka miłość zdarza się w filmach, w rzeczywistości nie może się wydarzyć. A jednak Bóg postanowił Cię pokochać jak Ojciec – bezwarunkowo. Pomyśl, czy przyjmujesz ją tak jak dziecko – jako coś oczywistego?

Dlaczego pytam? Bo dziś wielu z nas przyjmuje ją z pewnym niedowierzaniem. Jakby trzeba było sobie na nią zapracować. Przecież nie od dziś wiadomo, że nie ma nic za darmo.

Jeśli patrzysz na Boga, który oczekuje od Ciebie uległości, by mógł Cię kochać – potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Być może czujesz do Boga pewien dystans, którego nie potrafisz wyjaśnić… Boisz się wejść z Nim w głęboką relację i nie wiesz dlaczego – potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Jeśli wydaje Ci się, że możesz Boga prosić tylko o to, co jest „zgodne z Jego wolą”, a wszystkie inne Twoje pragnienia musisz odłożyć na bok – potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Może nie czujesz obecności Boga w swoim życiu. Czujesz, że możesz liczyć tylko na siebie. Wyznajesz zasadę, że marzenia się nie spełniają, że marzenia się spełnia – dlatego próbujesz zaspokoić swoje pragnienia szybko i skutecznie. Potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Jeśli boisz się o swoją przyszłość lub przyszłość swoich bliskich, bo nigdy nic nie wiadomo – potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Bywa, że zawodzisz się na sobie, przestajesz sobie ufać, bo przecież chcesz dobrze, a wychodzi źle, nawet czasem gorzej – potrzebujesz Dobrej Nowiny.

Jak jest ta Dobra Nowina?

„Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (Oz 11,3-4).

„Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się podobnie jak On jest święty. Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 3,1-3; 4,7-11).

 

Polecane linki